MENU

Sesja narzeczeńska o zachodzie słońca na Podhalu  

Są takie sesje, które zostają w głowie na długo. Nie tylko przez miejsce i światło, ale też przez atmosferę, jaka tworzy się podczas spotkania. Taka właśnie była sesja narzeczeńska Konrada i Bruny, zrealizowana na Podhalu, w okolicach Jeziora Czorsztyńskiego, podczas pięknego zachodu słońca.

Choć tym razem samo jezioro nie pojawia się na zdjęciach, ten wieczór miał w sobie dokładnie to, co w tych okolicach lubię najbardziej. Ciepłe światło, spokojną przestrzeń, miękkie kolory i ten moment dnia, w którym wszystko wygląda trochę inaczej niż zwykle. Zachód słońca potrafi stworzyć klimat, którego nie da się podrobić. To właśnie on grał tu główną rolę.

Sesje narzeczeńskie na Podhalu mają w sobie coś wyjątkowego. Nie chodzi tylko o widoki, ale też o światło, przestrzeń i spokój, który czuć pod koniec dnia. To idealny moment, żeby zatrzymać się na chwilę, zwolnić i stworzyć zdjęcia, które mają w sobie emocje, lekkość i naturalny klimat.

Podczas sesji z Konradem i Bruną było dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Dużo śmiechu, dużo dobrej zabawy i sporo takich momentów, które pojawiały się same. Robiliśmy różne śmieszne scenki, trochę się wygłupialiśmy, a między tym wszystkim pojawiało się też bardzo dużo czułości, bliskości i romantycznych gestów. Dzięki temu cała sesja miała fajny rytm i dużą swobodę, a zdjęcia stały się prawdziwą pamiątką z tego wieczoru.

Bardzo często pary, które przychodzą na sesję, mówią mi, że nigdy wcześniej nie miały robionych zdjęć i nie wiedzą, jak się ustawić. I to jest zupełnie normalne. Nie trzeba mieć żadnego doświadczenia, nie trzeba umieć pozować i nie trzeba być modelami. Podczas sesji zawsze pomagam, podpowiadam, wymyślam różne proste rzeczy do zrobienia i prowadzę wszystko tak, żebyście mogli po prostu skupić się na sobie i dobrze spędzić ten czas.

Właśnie dlatego tak lubię takie spotkania. Sesja nie musi być sztywna ani trudna. To może być po prostu fajny wspólny czas, spacer, śmiech, rozmowa i chwile, które same układają się w kadry. Czasem wystarczy kilka drobnych podpowiedzi, jakiś ruch, gest albo spojrzenie, żeby powstały zdjęcia, które wyglądają lekko, pięknie i prawdziwie.

Jako fotograf z Podhala, z okolic Zakopanego, bardzo doceniam to, jak wiele możliwości dają nasze tereny. Nawet jeśli w kadrze nie widać najbardziej charakterystycznych miejsc, takich jak Jezioro Czorsztyńskie czy Tatry, to i tak można stworzyć sesję pełną klimatu. Czasem najważniejsze nie jest to, co znajduje się w tle, ale światło, pora dnia i atmosfera, którą udaje się zbudować podczas zdjęć.

Ta sesja narzeczeńska była dokładnie taka. Pełna słońca, śmiechu, ciepła i dobrych emocji. Było romantycznie, ale też lekko i z humorem. I właśnie takie połączenie lubię najbardziej, bo daje zdjęcia, do których po prostu chce się wracać.

Jeśli marzy się Wam sesja narzeczeńska na Podhalu, w okolicach Zakopanego albo Jeziora Czorsztyńskiego, chętnie stworzę dla Was taką pamiątkę. Najbardziej zależy mi na tym, żeby była to nie tylko ładna sesja, ale też dobry czas, który będziecie wspominać z uśmiechem.

CLOSE
Call Now Button